Na początku dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w moim konkursie. Bardzo mnie cieszy Wasz odzew, myślę, że w okolicach stycznie zrobię kolejny, aby zakończyć do w moje urodziny...
A przechodząc do sedna... Mikołaj postanowił sprezentować
a otrzymuje go...
...Alison. Przekonałaś Mikołaja, więc prześlij na maila adres, a ja postaram się najszybciej jak się da przesłać upominek, choć chyba nie dojdzie przed 06.06 ze względu na godziny mojej pracy w tym tygodniu ;(
piątek, 30 listopada 2012
czwartek, 29 listopada 2012
Makaron z pieczarkami w sosie śmietanowym
Składniki:
- paczka makaronu penne
- pierś kurczaka
- ok 1/2 kg pieczarek
- duża śmietana 18%
mąka- przyprawy
- kostka rosołowa
Przygotowanie:
Gotujemy makaron. Pierś kurczaka kroimy, nacieramy przyprawami (ja lubię słodką paprykę i carry) i obsmażamy. Pieczarki kroimy i smażymy do miękkości. W tym czasie przygotowujemy bulion, gdy będzie chłodny dodajemy do niego śmietanę i gotujemy na małym ogniu. W szklance przygotowujemy zaprawę do sosu rozpuszczając mąkę w wodzie, a następnie wlewamy do gotującej się śmietany i gotujemy ok 10 minut. Przyprawiamy według smaku.
Po przygotowaniu składników cieszymy się smacznym obiadem :)
Trzy mądre małpy Audiobiblioteka sportowca [info]
Dostałam informację od Audeo o nowym projekcie "Audiobiblioteka sportowca". Normalnie wpisów "sponsorowanych" u mnie nie widać, ale jeśli chodzi o audiobooki, to nie mam nic przeciwko temu, bo uważam, że to bardzo ciekawa alternatywa dla tych, którzy literaturę kochają, a nie mają czasu na siedzenie z nosem w książce.
W poniedziałek, 26 listopada, miała miejsce premiera wydanego przez nas audiobooka „Trzy mądre małpy” Łukasza Grassa czytanego przez Bartłomieja Topę. Będzie to pierwszy tytuł z cyklu „Audiobiblioteki sportowca”, do którego dołączą kolejne. Możemy śmiało komunikować, że „Trzy mądre małpy” to pierwszy sportowy audiobook w Polsce!
Wbrew pozorom nie jest to książka dedykowana wyłącznie sportowcom czy poruszająca tylko taką tematykę. „Trzy mądre małpy” to nie sucha opowiastka czy poradnik o tym jak zacząć trenować i przechodzić na kolejne poziomy. Jest to przede wszystkim audiobook inspirujący, motywujący do działania i skłaniający do zmian... do wstania z kanapy i rozpoczęcia aktywności. To osobista historia człowieka, który postanawia coś zmienić w swoim życiu. Można więc stwierdzić, że jest to właśnie książka do osób, które ze sportem mają niewiele lub nic wspólnego. Audioook cieszy się dużym wsparciem nie tylko środowiska sportowego (portale, magazyny), ale również literackiego (Lubię Czytać, Gilda, Granice, Irka). Aktualnie trwają prace nad uruchomieniem specjalnej strony internetowej.
Audiobook dostępny jest na stronie audiobook.pl oraz na audeo.pl
Jeśli ktoś ma ochotę, to zachęcam do posłuchania choćby fragmentu.
poniedziałek, 26 listopada 2012
Mama ma zawsze rację Sylwia Chutnik
[…]Po sekundzie pojawiają się dwie wielkie krechy i jakby mogły, to by Ci język pokazały. „Jesteśmy wysłanniczkami polityki prorodzinnej tego kraju. Jesteśmy zygotą słodkiego bobo które już niedługo zrewolucjonizuje dotychczasową sielankę”.
Już po pierwszych zdaniach wypowiedzianych przez lektora
wiedziałam, że TA książka mi się spodoba. Znajdziemy w niej wszystko, o czym powinnyśmy
pomyśleć. O naszym i cudzym postrzeganiu ciąży i macierzyństwa (o tym, że
możemy nie wyglądać w ciąży jak modelki, których zdjęcia oglądamy w gazetach, o
tym, że może być nam źle, możemy mieć depresję chociaż kochamy dziecko, o tym,
że wszystko jest cholernie drogie i o tym, że dziecko poczęte- nienarodzone
jest dobrem narodowym, a jak się urodzi to już nasz problem).
„Bo my byłyśmy ostatnio chore. Nas bolał wczoraj brzuszek. Tak myśmy płakały bo tak żeśmy cierpiały” […] Kompletny brak zahamowania w kwestii stłamszenia swojej tożsamości. Dorosłej tożsamości. Na co nam ona? Mamy przecież słitaśne bobo, które patrzy się na nas swoimi poważnymi oczami z coraz większym zdumieniem i myśli co my robimy?
Autorka porusza w książce nie tylko aspekty macierzyństwa
przez pryzmat zmiany pieluszek i chodzenia na spacerki, ale też sprawy, o
których wiele kobiet nie ma pojęcia. Ile
Waszych przyjaciółek po urodzeniu mówi tylko i wyłącznie o swoim najmądrzejszym,
najpiękniejszym bobo? Czy dziubdziają do dziecka jak do… dziecka? Mówią, jakby
miały wadę wymowy? Czy ich profile na portalach społecznościowych wyglądają jak
album ich dziecka? Jeśli tak, to znaczy, że powinny zapoznać się z tą pozycją. Może
nie jest jeszcze na późno i z ich mózgu nie została już tylko kaszka mleczno-
ryżowa.
Ale przecież dziecko i rodzina to nie tylko my, ale też
sąsiedzi, babcia, dziadek, ciocia, nauczycielka. Ile rzeczy robimy z myślą „no
bo co ludzie powiedzą”? Czy robimy coś wbrew sobie?
W związku na kocią… na czarcią łapę dzieci mieć nie wolno! Przecież jak coś się stanie to duszyczka błąkać się będzie niczym bezpański pies. Odbijać się będzie niczym piłeczka od ping-ponga: niebo-ziemia-piekło. I co ten biedny Bóg ma zrobić z taką duszyczką skoro rodzice nie zapłacili za wpis do rejestru zbawionych?
Ile z nas pozostaje po wstąpieniu w związek? Czy nie
poświęcamy siebie w imię „partnerstwa”, które polega na tym, że ja ugotuję, on
zje, a ja pozmywam? On ponosi ubrania, a ja je upiorę? W końcu podział
obowiązków jest. Nie robimy wszystkiego same. On w tym pomaga. Prawda? Czy
przed związaniem się rozmawialiśmy w partnerem o budżecie domowym, czy też
każde wyjście na miasto albo dłuższy wyjazd to walka o to, kto za to zapłaci?
Od razu polubiłam autorkę. Jej język, jej styl, jej
przemyślenia. Gdybym miała jakiś talent pisarski i miała napisać książkę o kobietach,
ich miejscu we wszechświecie i Polsce, to dokładnie to bym chciała napisać.
Dużym plusem jest też dobry lektor. Może on zarówno pomóc
książce jak i ją zupełnie zepsuć. Anna Cieślak jest lektorem dobrym.
Wystarczyło kilka chwil, abym zapomniała o tym, że słucham nagrania. Czułam się
bardziej, jakby ktoś mi o czymś opowiadał. Bardzo lubię to uczucie. Dobra
dykcja, miły tembr głosu (czy jak to się ładnie nazywa) i wczucie się w treść.
Nie sądziłam, że książka poruszająca takie tematy może
zostać w mojej pamięci na dłużej. Ale została i jakiś czas zastanawiałam się
nad tym, co autorka chciała nam przekazać. A jak już się zastanowiłam, to
przysięgłam sobie, że nie będę taką słodką mamusią z papką zamiast mózgu, która
zatraci siebie najpierw dla partnera, potem w imię dobra dzieci, a na koniec w
imię miłości do wnuków. Trzeba żyć!
Mama ma zawsze rację, Sylwia Chutnik, Mamania, 2012
czytała: Anna Cieślak
książka do pobrania na audeo
Za miłe chwile dziękuję
*cytaty ze słuchu, więc mogą zawierać jakieś błędy
niedziela, 25 listopada 2012
Sztuka dobrego życia Mariola Bojarska- Ferenc
Wellness to dobre samopoczucie. „To znacznie więcej niż odpowiednia dieta i porcja ruchu, masaże i wizyty w spa. Wellness to cała filozofia”.
Wellness - o co naprawdę chodzi? Takie pytanie zadała autorka książki przechodniom na ulicy. Większość respondentów nie potrafiła udzielić prawidłowej odpowiedzi, część myślała, że autorka ma na myśli zabiegi w Spa.
Mariola Bojarska- Ferenc porusza wszystkie aspekty naszego życia. Przeczytamy o problemie otyłości, wysokim poziomie cukru, odpowiednim odżywianiu, seksie, problemach z cellulitem, o stresie, ciąży, złej kondycji naszej skóry włosów i paznokci. O wszystkim, na czym nam zależy, co zaniedbujemy i co ma wpływ na jakość i długość naszego życia.
Żałuję, że „Sztuki dobrego życia” nie da się streścić, ale (nie)stety autorka uczyniła z dbania o siebie filozofię, której nie da się streścić w kilku zdaniach. Każdy po przeczytaniu tej książki musi zastanowić się nad sobą, odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest dla niego ważne, z czym ma problemy i jak chce żyć. Autorka tylko podpowiada. Jako dietetyk i psychodietetyk. Jako kobieta, przyjaciółka, jako ekspert ds. żywienia w mediach. Przecież zawsze chętnie słuchamy, gdy w TV mówią, że trzeba żyć tak i tak, że jeśli chcesz być na czasie, chcesz być modny, to musisz mieć w szafie to i to. Może więc posłuchajmy, jak być zdrowym i szczęśliwym? Autorka nie wciska nam, że po wypiciu koktajli według jej przepisu zrzucimy 15 kg, nie będziemy mieć efektu jo-jo, nasze dzieci przestaną bałaganić, a seks z mężem będzie super. Ona pokazuje nam drogę do dobrego samopoczucia, długą i czasami niełatwą.
Plusy książki? Piękne wydanie, przejrzyste rozdziały, ciekawe zdjęcia. A także ciekawe menu z różnymi zakresami kalorii, które można dostosować do swoich potrzeb. Książka ta jest nie tylko dla kobiet. Mężczyźni również mogą poprawić swoje życie.
Mariola Bojarska- Ferenc, Sztuka dobrego życia, Wydawnictwo Olesiejuk 2012
Recenzja opublikowana na dlalejdis.pl
Wellness - o co naprawdę chodzi? Takie pytanie zadała autorka książki przechodniom na ulicy. Większość respondentów nie potrafiła udzielić prawidłowej odpowiedzi, część myślała, że autorka ma na myśli zabiegi w Spa.
Mariola Bojarska- Ferenc porusza wszystkie aspekty naszego życia. Przeczytamy o problemie otyłości, wysokim poziomie cukru, odpowiednim odżywianiu, seksie, problemach z cellulitem, o stresie, ciąży, złej kondycji naszej skóry włosów i paznokci. O wszystkim, na czym nam zależy, co zaniedbujemy i co ma wpływ na jakość i długość naszego życia.
Żałuję, że „Sztuki dobrego życia” nie da się streścić, ale (nie)stety autorka uczyniła z dbania o siebie filozofię, której nie da się streścić w kilku zdaniach. Każdy po przeczytaniu tej książki musi zastanowić się nad sobą, odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest dla niego ważne, z czym ma problemy i jak chce żyć. Autorka tylko podpowiada. Jako dietetyk i psychodietetyk. Jako kobieta, przyjaciółka, jako ekspert ds. żywienia w mediach. Przecież zawsze chętnie słuchamy, gdy w TV mówią, że trzeba żyć tak i tak, że jeśli chcesz być na czasie, chcesz być modny, to musisz mieć w szafie to i to. Może więc posłuchajmy, jak być zdrowym i szczęśliwym? Autorka nie wciska nam, że po wypiciu koktajli według jej przepisu zrzucimy 15 kg, nie będziemy mieć efektu jo-jo, nasze dzieci przestaną bałaganić, a seks z mężem będzie super. Ona pokazuje nam drogę do dobrego samopoczucia, długą i czasami niełatwą.
Plusy książki? Piękne wydanie, przejrzyste rozdziały, ciekawe zdjęcia. A także ciekawe menu z różnymi zakresami kalorii, które można dostosować do swoich potrzeb. Książka ta jest nie tylko dla kobiet. Mężczyźni również mogą poprawić swoje życie.
Mariola Bojarska- Ferenc, Sztuka dobrego życia, Wydawnictwo Olesiejuk 2012
Recenzja opublikowana na dlalejdis.pl
czwartek, 22 listopada 2012
Kurczak à la Hawaje
Składniki:
- paczka ulubionego makaronu
-1/2 kg piersi z kurczaka
- paczka ananasa
- mleko
- przyprawy (curry, czosnek, słodka czerwona papryka, kolendra, rozmaryn, tymianek, estragon, chili)
- mąka
Przygotowanie:
Piersi kroimy w paski lub kostkę i obsmażamy na patelni do momentu, aż będą białe. Dodajemy ananasa (nie wylewamy soku). Przyprawy mieszamy w proporcjach które lubimy, dodajemy do nich mąki i zalewamy 100 ml wody i ok 150 ml mleka, a następnie zalewamy kurczaka i gotujemy (czekamy aż sos się zredukuje). Na koniec dodajemy soku z ananasa do smaku.
W tym czasie gotujemy makaron i gotowe.

Dlaczego tyle przypraw a nie jakiś fix? Bo fixy są niezdrowe, a ja niczym Rączka z Dnia świra czuję spisek, więc spisuję skład fixów i innych takich o odtwarzam w domu bez dodatków w postaci tablicy Mendelejewa
- paczka ulubionego makaronu
-1/2 kg piersi z kurczaka
- paczka ananasa
- mleko
- przyprawy (curry, czosnek, słodka czerwona papryka, kolendra, rozmaryn, tymianek, estragon, chili)
- mąka
Przygotowanie:
Piersi kroimy w paski lub kostkę i obsmażamy na patelni do momentu, aż będą białe. Dodajemy ananasa (nie wylewamy soku). Przyprawy mieszamy w proporcjach które lubimy, dodajemy do nich mąki i zalewamy 100 ml wody i ok 150 ml mleka, a następnie zalewamy kurczaka i gotujemy (czekamy aż sos się zredukuje). Na koniec dodajemy soku z ananasa do smaku.
W tym czasie gotujemy makaron i gotowe.

Dlaczego tyle przypraw a nie jakiś fix? Bo fixy są niezdrowe, a ja niczym Rączka z Dnia świra czuję spisek, więc spisuję skład fixów i innych takich o odtwarzam w domu bez dodatków w postaci tablicy Mendelejewa
niedziela, 18 listopada 2012
Ja potępiona Katarzyna Berenika Miszczuk
OSIEM ZASAD TARTARU
1. Zabrania się sprzeciwu wobec postanowień władzy
2. Zabrania się samowolnego pomagania innym
3. Zabrania się śmiechów i uśmiechów
4. Zabrania się bycia szczęśliwym
5. Zabrania się noszenia ubrań w innym kolorze niż szary
6. Zabrania się wykonywania jakiejkolwiek innej pracy niż ta w kamieniołomach i na kartofliskach
7. Zabrania się jedzenia innych potraw niż ziemniaki
8 Bezwzględnie zabrania się opuszczać Tartar
Pamiętacie Wiktorię? Ja osobiście bardzo za nią tęskniłam i nie mogłam doczekać się ostatniej części jej przygód.
Po wydarzeniach w książce "Ja anielica" Wiki nareszcie postanawia związać się z piekielnie przystojnym Belethem i mówi o tym Piotrkowi. Po kilku minutach umiera. Ponownie. Okazuje się, że jej ukochany diabeł po raz kolejny usiłował zabić Piotra, ale jak zwykle coś mu nie wyszło. Przez "pomyłkę" którą można nazwać wzięcie łapówki przez Śmierć za wtrącenie duszyczki (zmarłej dnia tego i tego o tej godzinie) bez licytacji od razu do Tartaru. Wiktoria zostaje potępiona i w miejsce gorsze od piekła. Piekło to przy tym raj... A tam? Czekają na nią niezwykłe osobistości. Krainą rządzą Kuba Rozpruwacz, Adolf Hitler oraz Neron. Początkowo chcą oni rządzić Wiki, ale nie z nią te numery. Wiktoria nie zamierza w tej uroczej krainie pozostać. Chce wrócić do ukochanego, okazuje się jednak, że ani anioły ani diabły nie mogą jej pomóc. Za to chętni do pomocy są inni. Dzięki Hitlerowi Wiki może odwiedzać zaświaty jako duch. Okazuje się niestety, że widzi ją tylko Azazel, który nie jest zbyt chętny do pomocy. Kiedy jednak Wiktoria nie chce współpracować z pragnącą władzy księżną Elżbietą Batory i grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo, jej przyjaciele zmuszeni są zrobić wszystko, aby ją uratować. Co z tego wyniknie?
Same interesujące sytuacje. Beleth poświęci się z miłości i zamieni się w dżina, Wiktoria pozna nieślubnego syna diabła, księżna będzie usiłowała zdobyć władzę w Niebie i w Piekle, a mieszkańcy zaświatów zjednoczą swoje siły. Czy wszystko się uda i historia Wiktorii skończy się happy endem?
Nie wiem dlaczego, ale uwielbiam książki o Wiki. Może nie są one nieprzewidywalne, nie są napisane stylem, którego King by się nie powstydził i nie sprawią, że będziemy zastanawiać się nad swoim przeznaczeniem, ale są śmieszne, ciekawe, wciągające, odprężające i sprawiają, że życie na chwilę staje się mniej dołujące. Wciągająca akcja, ciekawi bohaterowie i po raz kolejny bardzo interesująco stworzony świat- to wszystko sprawia, że książka bardzo mi się podoba.
Cieszę się, że poznałam Wiktorię, Beleth, Azazela, Kleopatrę, Szatana, Śmierć i innych bohaterów trylogii. I żałuję, że to już ostatnia część sagi. Ubawiłam się niesamowicie.
Ja potępiona, Katarzyna Berenika Miszczuk, WAB, 2012
Za książkę dziękuję wydawnictwu
środa, 14 listopada 2012
Dzień miodu Annia Ciezadlo
Gdy widzę, że książka opowiada o jedzeniu (nawet, jeśli są to tylko przemyślenia) od razu nabieram na nią ochotę. Wybierając tę książkę czułam, że będzie ona wyjątkowa. Bo o jedzeniu i ludziach. A ja lubię takie opowieści. Przecież jedzenie bez ludzi ani ludzie bez jedzenia nie mogą istnieć. Cokolwiek robią, gdziekolwiek są- jedzą. Czasami nawet zastanawiam się, dlaczego wiele książek o ludzkich losach nie zawiera w sobie wątków o jedzeniu. Czyżby bohaterowie tego nie robili? Mniejsza o to. Dziś na tapecie "Dzień miodu". Książka, która pozostanie w moim sercu.
Głównymi bohaterami książki są Annia i Mohamed. (Nie)zwykła Annia mieszka w Nowym Jorku i jest związana z Arabem- muzułmaninem Mohamedem. Gdy w związku ze swoją pracą Mohamed musi przeprowadzić się do Bagdadu Annia postanawia pojechać z nim. Chyba nie wyobraża sobie rozstania. Przez prawie siedem lat mieszka na Bliskim Wschodzie- w Bagdadzie i Bejrucie. Bohaterka poznaje w tym czasie zwyczaje panujące w Iraku i Libanie, mieszkańców kraju i ich sposoby na radzenie sobie z otaczającą ich rzeczywistością. I właściwie o tym jest ta książka. Nie, to nieprawda.
Gdy otacza nas wojna, gdy wszędzie są konflikty zbrojne, ludzie nie zamierają, nie popadają w otępienie. Oni żyją i są głodni. Muszą jeść. I to właśnie jedzenie sprawia, że nie tracą reszty człowieczeństwa. Bo jedzenie jest wtedy jedyną rzeczą, która ich łączy, która jest niezmienna. Nieważne gdzie są, co się z nimi dzieje- kochają i jedzą. I właśnie o tym jest ta książka.
Język książki jest przyjemny i miły dla oka oraz umysłu. Sama treść przystępna i wciągająca. Najważniejszy jest jednak styl autorki. Rzadko się zdarza, aby ktoś umiał opisywać tak, aby czytelnik czuł się, jakby stał nad autorką i towarzyszył jej na każdym kroku. A ja tak się czułam. Nie jak obserwator, ale jak gość. Bardzo lubię tak się czuć. Lubię, gdy autorzy zapraszają mnie do swojego świata, a nie tylko stawiają przy szybie i mówią "Popatrz sobie". Lubię, gdy biorą mnie za rękę i prowadzą od pierwszej do ostatniej kartki pozwalając dotknąć, poczuć i posmakować. A Annia Ciezadlo okazała się bardzo gościnna.
Dzień miodu Annia Ciezadlo, Świat Książki, 2012
Za książkę dziękuję wydawnictwu
Głównymi bohaterami książki są Annia i Mohamed. (Nie)zwykła Annia mieszka w Nowym Jorku i jest związana z Arabem- muzułmaninem Mohamedem. Gdy w związku ze swoją pracą Mohamed musi przeprowadzić się do Bagdadu Annia postanawia pojechać z nim. Chyba nie wyobraża sobie rozstania. Przez prawie siedem lat mieszka na Bliskim Wschodzie- w Bagdadzie i Bejrucie. Bohaterka poznaje w tym czasie zwyczaje panujące w Iraku i Libanie, mieszkańców kraju i ich sposoby na radzenie sobie z otaczającą ich rzeczywistością. I właściwie o tym jest ta książka. Nie, to nieprawda.
Gdy otacza nas wojna, gdy wszędzie są konflikty zbrojne, ludzie nie zamierają, nie popadają w otępienie. Oni żyją i są głodni. Muszą jeść. I to właśnie jedzenie sprawia, że nie tracą reszty człowieczeństwa. Bo jedzenie jest wtedy jedyną rzeczą, która ich łączy, która jest niezmienna. Nieważne gdzie są, co się z nimi dzieje- kochają i jedzą. I właśnie o tym jest ta książka.
"O jedzeniu, miłości i wojnie".Okładka nie kłamie. Dokładnych losów Annie i jej bliskich nie ma sensu Wam opowiadać, bo poszczególne zdarzenia, jak zdarzenia. Można się domyślić, co dzieje się w czasie wojny. Ważniejsi w tej książce są ludzie, ich historie, atmosfera, interakcje między nimi, zwyczaje (o których już trochę czytałam w innej książce o mieszkańcach Bliskiego Wschodu) i jedzenie, jedzenie i jeszcze raz jedzenie. To ono moim zdaniem sprawia, że ta książka tak mi się spodobała. Sama nie wiem dlaczego, bo co cudownego może być w jedzeniu. Ale możecie mi wierzyć, ja czułam zapachy opisywane w Dniu miodu.
Język książki jest przyjemny i miły dla oka oraz umysłu. Sama treść przystępna i wciągająca. Najważniejszy jest jednak styl autorki. Rzadko się zdarza, aby ktoś umiał opisywać tak, aby czytelnik czuł się, jakby stał nad autorką i towarzyszył jej na każdym kroku. A ja tak się czułam. Nie jak obserwator, ale jak gość. Bardzo lubię tak się czuć. Lubię, gdy autorzy zapraszają mnie do swojego świata, a nie tylko stawiają przy szybie i mówią "Popatrz sobie". Lubię, gdy biorą mnie za rękę i prowadzą od pierwszej do ostatniej kartki pozwalając dotknąć, poczuć i posmakować. A Annia Ciezadlo okazała się bardzo gościnna.
Dzień miodu Annia Ciezadlo, Świat Książki, 2012
Za książkę dziękuję wydawnictwu
poniedziałek, 12 listopada 2012
Sprzedane Louise Brown
Nie wiem dlaczego, ale zawsze ciągnęło mnie
do ludzkich historii. Krótkich, długich, śmiesznych czy smutnych. Lubię ich
słuchać i lubię je czytać. Jest w nich coś magicznego. Świat zatrzymuje się na
kilka chwil, a Ty przenosisz się do innej rzeczywistości…
„Książka Louise Brown ukazuje osobiste doświadczenia kobiet zmuszanych do prostytucji - opuszczenie domu rodzinnego, naukę "zawodu" i życie w azjatyckich domach publicznych. Autorka, która od wielu lat zajmuje się tą problematyką, opowiada o nieludzko wykorzystywanych dziewczętach pochodzących z najbiedniejszych grup społecznych, przytaczając relacje najbardziej maltretowanych kobiet. Pokazuje także hipokryzję ich klientów i bezwzględność bossów przemysłu związanego z seksem.”
Faktycznie autorka przedstawia czytelnikom świat
prostytucji. Mówi o tym, co przyciąga mężczyzn do kobiet lekkich obyczajów,
skąd pochodzą prostytutki, co je skłania do pracy w tym „zawodzie”.
Książka podzielona jest na dziewięć rozdziałów (rynek,
towar, pośrednicy, przyuczenie, klienci, zarządzanie, prawo, życie i śmierć,
wstyd) . Dowiemy się z nich o miejscach, z których sprowadzane są młode prostytutki,
w jaki sposób są uczone zawodu, kim są ich klienci, czym kończy się prostytucja,
o tym, że większość w jakiś sposób wstydzi się siebie i tego co robią. Zresztą
co można znaleźć w takiej książce każdy może się domyślić, bo w większym lub
mniejszym stopniu każdy z nas zdaje sobie sprawę jak wyglądają domy publiczne. Pełne
przemocy, narkotyków, zarządzane przez bezwzględnych ludzi. A w tym wszystkim
dziewczyny, które albo nie wiedzą jak się wydostać z tego bagna, albo nie mają
już na to siły. Rzadko prostytutki robią to dla przyjemności.
Bardziej niż treść zaskoczyła mnie autorka i jej styl. Wyżej
wypisałam nazwy rozdziałów. Co Wam one przypominają? Dla mnie są jak rozdziały
w książce do zarządzania. Nie ma w tym żadnych uczuć. To biznesplan. Kolejne
punkty. Dlaczego tak? Czy nie można było jakoś bardziej po ludzku? I tu pojawia
się pytanie. Czy autorka bała się uczłowieczenia tej książki? Czy taka
uczłowieczona byłaby odbierana po macoszemu?
Zastanawiający jest także sposób pisania Louise Brown. Jak zapowiada wydawca
„Książka Louise Brown ukazuje osobiste doświadczenia kobiet zmuszanych do prostytucji”.Tylko, że ja tutaj nie widzę kobiet. Nie widzę ludzi. Widzę suche punkty, statystyki, odniesienia. Od święta pojawia się coś na kształt cytatu. Poza tym książka do złudzenia przypominała mi moją pracę magisterską. Gdy sięgałam po tę książkę miałam nadzieję, że przeczytam o losach kobiet, a nie rozprawkę albo list do potencjalnych ofiarodawców. Naprawdę bardzo mi to przeszkadzało, ale zrzucę to na to, że autorka nie chciała się identyfikować z bohaterkami swojej książki. Tylko nie wiem dlaczego. To mogła być taka dobra pozycja (bo tematyka jest naprawdę przejmująca i interesująca), a według mnie coś nie wyszło i powstała sucha praca naukowa. Naprawdę bardzo szkoda.
Może Wy macie inne odczucia po lekturze tej książki?
Sprzedane. Tragiczne losy azjatyckich kobiet, Louise Brown, Świat Książki, 2012
Za książkę dziękuję wydawnictwu
sobota, 10 listopada 2012
Top 10: Książki, które chcielibyśmy otrzymać w prezencie
Top 10 to akcja, przy okazji której na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - wypatruj nowych tematów.
Dziś przyszła pora na... Książki, które chcielibyśmy otrzymać w prezencie!
Kulinarne wyprawy Jamiego to przygodowa książka kucharska z mnóstwem przepisów na dania, których przygotowanie sprawi ci dużo frajdy i pozwoli przenieść się na chwilę do sześciu wspaniałych krajów – Hiszpanii, Włoch, Szwecji, Maroko, Grecji oraz Francji! Znajdziesz tu zarówno największe przeboje tamtejszych kuchni, jak i zupełnie nowe potrawy, stworzone przez zainspirowanego swoimi wyprawami Jamiego. Teraz łatwo odtworzysz u siebie w domu hiszpańskie paelle, marokańskie tażiny, włoskie risotta…
Nigellissima czerpie natchnienie z włoskiej kuchni, przenosząc jej ducha prosto na talerze – pronto! Celebracja świeżych, smacznych i prostych posiłków leży u podstaw włoskiego sposobu gotowania. Przepisy Nigelli Lawson odzwierciedlają tę naturę: łatwe i szybkie codzienne dania zmieniają w przygotowaną bez wysiłku ucztę. Włoskie jedzenie opanowało świat. Nigellissima podaje ponad 100 przykładów pysznych włoskich dań – od makaronu z sycylijskim pesto po mięsną pizzę bez ciasta, od sardyńskiego kuskusu po weneckie owoce morza, od penne po pappardelle, ragù i risotto, od włoskiego placka z jabłkami i lodów po pannacottę i anyżkowe ciasteczka. To kulinarna podróż po Italii, której punktem kulminacyjnym jest rozdział z przepisami na święta i przyjęcia, z apetyczną ucztą bożonarodzeniową na czele. Tradycyjne i mniej znane dania poruszą nasze kubeczki smakowe i wyobraźnię, nie szarpiąc nerwów gotującym.
„Apetyczna panna Dahl”, Sophie Dahl, to wspaniała książka kucharska, zawierająca 100 prostych i niskokalorycznych przepisów. Sophie karierę zaczynała jako modelka, która nosząc rozmiar 42 współpracowała z największymi kreatorami mody, a jej zdjęcie, promujące perfumy Opium przeszło do historii. Autorka jest wnuczką słynnego brytyjskiego bajkopisarza Roalda Dahl’a, autora m.in.: „Charlie i fabryka czekolady”. Program Sophie Dahl pod tym samym tytułem cieszy się ogromną popularnością w kuchnia.tv. Jamie Oliver opisał książkę słowami „Czysta rozkosz!”. Trudno się z nim nie zgodzić. Patroni medialni: kuchnia.tv i GLAMOUR.
Na każdą porę. Rok w przepisach Sophie Dahl to 100 apetycznych receptur, ułożonych zgodnie z porami roku, dla osób ceniących zdrowe, domowe, a przy tym pyszne jedzenie.Jednak przepisy to tylko część opowieści: przesycone zapachami potraw wspomnienia i życiowe przemyślenia Sophie sprawiają, że lektura ma mnóstwo uroku, a przy tym jest pełna praktycznych porad. Druga po "Apetycznej pannie Dahl" książka Sophie Dahl wydana w Polsce
"Pokażę ci, jak w zaledwie 30 minut postawić na stole cały posiłek, składający się z wielu wspaniałych potraw… Jeśli – tak jak ja – kochasz dobre jedzenie, a po ciężkim dniu czeka na ciebie wygłodzona rodzina, pozwól, że wtajemniczę cię w zupełnie rewolucyjną, nową metodę gotowania. Dzięki tej książce dowiesz się, jak przygotować cały posiłek w czasie, który zwykle przeznaczasz na przyrządzenie zaledwie jednego dania. Kiedy zobaczysz, ile udało ci się osiągnąć w ciągu zaledwie 30 minut, padniesz z wrażenia. Tak właśnie było ze mną! Szybkość wcale nie oznacza pogorszenia jakości. Osiągniesz ją dzięki dobrej organizacji, sprawnemu działaniu i różnym sztuczkom, dzięki którym w niezwykle krótkim czasie przygotujesz smakowite dania. Każdy z 50 przedstawionych w książce przepisów został starannie opracowany. Nie ma tu czasu na obijanie się – to porządne, szybkie gotowanie naprawdę pysznych dań. Stworzyłem kompletne zestawy potraw, które doskonale do siebie pasują, a przepisy podałem w naprawdę wyjątkowy sposób, dzięki czemu bardzo łatwo jest z nich korzystać. Gotując tą metodą, spożytkujesz optymalnie każdą minutę, a do tego zapewnisz sobie świetną zabawę, wykorzystując swoją kuchnię do celu, dla którego została stworzona. Myślisz, że to nie może się udać? Zapewniam cię, że to możliwe! Zajrzyj do środka i przekonaj się, jakie dania proponuję. Kiedy już zaczniesz gotować w ten sposób, zachwycisz się nim i nigdy z niego nie zrezygnujesz. "
W książce "Nigella świątecznie", Nigelli Lawson znajdziesz wszystko to co jest potrzebne, aby umilić sobie Święta Bożego Narodzenia. Pełna prostych przepisów na smaczne dania i pomocnych rad jest jednocześnie praktyczna i inspirująca. „Nigella świątecznie” łagodzi napięcie towarzyszące przygotowaniom i przywraca radość z nadchodzących Świąt. Zaproś Domową Boginię na Święta Bożego Narodzenia!
Książka zawierająca przepisy na potrawy i dodatki oraz praktyczne porady dla miłośników sztuki kulinarnej. Dowodem na ich przydatność są lata doświadczenia jakimi poszczycić się mogła najbardziej znana w Stanach Zjednoczonych szefowa kuchni, która nauczyła Amerykanów gotować i zaraziła ich miłością do jedzenia, wydając kolejne książki kucharskie i prowadząc pierwsze w tamtejszej telewizji show kulinarne. Ten niewielkich poradnik to niezbędnik, który powinien się znaleźć w podręcznej biblioteczce każdego szanującego się kucharza.
Fantastyczna podróż do oblanej słońcem Italii, kraju, w którym kuchnię podniesiono do rangi sztuki. Kraju, który nam, zwykłym zjadaczom chleba, nieodparcie kojarzy się ze spaghetti i pizzą. Autorka, rozkochana we Włoszech Rosjanka, mieszkająca tam od dwudziestu lat, ze znawstwem i lekkością prowadzi nas przez dziewiętnaście głównych regionów kraju, od Friuli i Górnej Adygi na północy, po Kalabrię i Sycylię na południu, przybliżając właściwe dla każdego obszaru potrawy, ale też kulturę i obyczaje. Opatrzona wstępem Umberta Eco książka jest barwną mozaiką, która pozwala przeniknąć ducha Italii.
Pełna humoru i werwy autobiografia pierwszej w Stanach Zjednoczonych profesjonalnej szefowej kuchni, na kanwie której nakręcono niedawny przebój kinowy Julia i Julia z Meryl Streep w roli głównej. Julia Child - „matka chrzestna” Nagelli Lawson i Jamiego Olivera – sprawiła, że Amerykanie pokochali jedzenie i gotowanie. Swoje pięć minut w telewizji dostała po tym, jak na rozmowę o napisanej przez siebie książce kucharskiej przyniosła do studia jajka oraz wszystkie niezbędne narzędzia włącznie z przenośną kuchenką i przyrządziła na wizji omlet. Widzowie chcieli więcej!
"Kuchnia rosyjska stanowi doskonałe kompendium wiedzy o dawnej i współczesnej rosyjskiej sztuce kulinarnej - jednej z najbogatszych, najciekawszych i najbardziej urozmaiconych kuchni świata.Na jej wyjątkowość i oryginalność wpłynęły obyczaje i tradycje kulinarne ludów zamieszkujących olbrzymie terytorium pomiędzy Morzem Białym, Morzem Czarnym i Oceanem Spokojnym.
Bogactwo surowców i produktów przyczyniło się do wielkiej różnorodność przyrządzanych potraw, zarówno w kuchni dworskiej, magnackiej i bojarskiej, jak i kuchni wiejskiej, a wpływy różnych tradycji kulinarnych np. francuskiej, niemieckiej, polskiej czy tatarskiej pozostawiły swój trwały ślad.Kuchnia rosyjska dostarczy Państwu nie tylko wspaniałych przepisów na potrawy zwykłe, ale także na wykwintne świąteczne dania, wyszukane ciasta, desery, domowe nalewki i wiele innych."
Chyba jakoś tak bardziej kulinarnie mi wyszło. Może to dlatego, że zaczynam marzyć o własnym mieszkaniu, cudownej ciepłej kuchni i specjalnej biblioteczce na książki kucharskie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)







