Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wilga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wilga. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 stycznia 2012

Złoty skarbiec Baśni Dagna Ślepowrońska

Co jakiś czas robi się głośno o akcjach mających na calu nakłonić rodziców do czytania swoim pociechom. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego. W końcu tyle jest książek, które pamiętam ze swojego dzieciństwa, moja mama pamięta ze swojego, a zapewne moja babcia pamięta coś ze swojego dzieciństwa. Jeśli ktoś jednak nie przepada za klasyką, zawsze może sięgnąć po coś współczesnego.

Gdy okazało się, że będę mogła przeczytać i zrecenzować książkę Złoty skarbiec Baśni- opowieści naszego dzieciństwa Dagny Ślepowrońskiej byłam bardzo ciekawa, co kryje się za tradycyjnymi bajkami w nowej odsłonie. Nie zawiodłam się.

Część baśni zamieszczonych w książce znam, w trochę innej wersji, inne czytałam po raz pierwszy, chociaż podobno wszystkie są napisane na podstawie utworów Hansa Christiana Andersena. Z baśni, które każdy powinien znać, mogę polecić Królową Śniegu, Księżniczkę na ziarnku grochu, Małą syrenkę, Świniopasa, Brzydkie kaczątko. W książce znajdziecie również takie utwory jak Pięć ziarnek grochu, Słowik, Ib i Krystyna, Zupa z kołka od kiełbasy, Co zdarzyło się Ostowi, Krasnoludek u kupca, Krzesiwo, Cień, Gorzki migdał.

Wszystkie baśnie czyta się tak, jakby ktoś je nam opowiadał ot tak sobie młodszej siostrze. Autorka zwraca się do młodego czytelnika bezpośrednio, dzięki czemu mogą być one lepiej odebrane przez dzieci.

Na uwagę zasługuje również przepiękne wydanie książki. Jest w twardej oprawie, z przepięknymi ilustracjami Marka Szyszko oraz Andrzeja Fonfara.

Najbardziej w baśniach podoba mi się to, że każda z nich ma swoje przesłanie i ukryty morał. Podczas spisywania swoich wersji znanych baśni Dagna Ślepowrońska nie zapomniała o tym ważnym aspekcie wychowawczym. Choć morały nie są wypisane czarno na białym, na pewno każdy czytelnik bez trudu je odnajdzie. Do kogo skierowana jest książka „Złoty skarbiec Baśni”? Wydaje mi się, że do wszystkich. Powinna spodobać się kilkulatkom, uczniom podstawówek, a nawet dorosłym. W końcu każdy w nas czasami chciałby wrócić do czasów dzieciństwa, prawda?

Podczas czytania baśni odkryłam też coś bardzo ważnego: polskie nie znaczy gorsze. Baśnie, które przedstawia nam Dagna Ślepowrońska są na równie dobrym poziomie, co utwory Hansa Christiana Andersena

08/10

Złoty skarbiec Baśni, Dagna Ślepowrońska, Wilga, 2010

Recenzja książki ukazała się dzieci uprzejmości wydawnictwa



środa, 11 stycznia 2012

To i sio Urszula Kozłowska

„Wyjątkowy zbiór wierszy, wysmakowanych językowo i graficznie. Znajdziecie w nich utwory zgrabne i zabawne, a jednocześnie ciekawe i mądre. Pełne humoru, łamańców jezykowych i gier słownych. Poprzez zabawę z językiem nauka czytania będzie prawdziwą przyjemnością!”


Czy można ćwiczyć język bawiąc się? Oczywiście, że tak. Wystarczy znaleźć tylko co, co nie będzie zbyt trudne i nie zanudzi na śmierć naszego maluszka. No może już nie takiego malucha, ale z sześciu lub siedmiolatkiem już spokojnie można zacząć zabawę z łamańcami językowymi przygotowanymi przez Urszulę Kozłowską. Młodszym dzieciom możemy je czytać (takie wierszyki jak tytułowy „To i sio” na pewno je zaciekawią), a te starsze mogą zacząć próby poprawnego przeczytania same.

„To i sio w wierszykach bryka:
żuk po bruku, muł po stole...
Zdzisio dostał właśnie bzika,
wół woli siedzieć w dole.

Drab zawzięcie goni kraba,
kelner zaś strofuje szpaka,
gdzieś na głazie siedzi żaba,
mops je dropsa. Ale draka!

Solisz mola...? Toż to bzdura!
Lepiej w szczawiu szukaj pawia.
I niech wierszy tych lektura
nieustannie cię rozbawia!”

Fajny wierszyk, prawda? W książce znajdziemy takich aż 30, więc przynajmniej przez miesiąc będziecie mogli ćwiczyć dykcję. Myślę, że dzięki tego typu wierszykom możemy również rozbudzać wyobraźnię młodego czytelnika. Na uwagę zasługują przepiękne ilustracje, które zawdzięczamy Joannie Furgalińskiej.

Cóż jeszcze mogę powiedzieć. Chyba nic sensownego. O wierszykach za bardzo nie ma jak opowiadać, nie można ich streścić, zaciekawić czytelnika fabułą, więc trochę trudno było mi napisać recenzję tej książki. Takie książki można polecić lub nie, więc polecam, jako wierszyki, które nie tylko będą dobrym towarzyszem zabaw, lecz również nauki.

09/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu



To i sio, Urszula Kozłowska, wydawnictwo Wilga, 2008

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Myszka Precelka szuka przyjaciela Agata Widzowska – Pasiak

„W pewnej bibliotece w Orzeszkowie mieszkają myszka Precelka i cała jej mysia rodzina. To także dom bibliotekarki pani Dody i kota Animrumru. Wśród książek i przykurzonych regałów rozgrywają się różne przygody. Czy Precelka znajdzie prawdziwych przyjaciół? Jakie złote myśli wpadną jej do głowy na zakończenie tej historii?”



Kto może wiedzieć więcej o tym, co dzieje się w bibliotece jak nie bibliotekarka? Chyba nikt. Dlatego za eksperta uznaję autorkę książki, Agatę Widzowską – Pasiak i wierzę jej na słowo.
W starej bibliotece w Orzeszkowie, miasteczku położonym między lasem a Rzeką Pełną Mleka zgodnie od lat mieszkają bibliotekarka, mole książkowe, pająk, kot i wielka rodzina tytułowej Precelki: jej rodzice, siostra, siedmiu braci, dziadek i ciocia.

Dziś przyszła pora na recenzję książki Myszka Precelka szuka przyjaciela. Muszę się przyznać, że od razu polubiłam Precelkę. Tak jak ja, była książkoholiczką, tyle, że w przeciwieństwie do mnie, myszka chrupała wszystkie książki- „bez względu na treść, autora czy kolor okładki”. Pewnego dnia Precelka odnajduje elementarz do pierwszej klasy i zaczyna naukę czytania. Szczęśliwa z powodu nabycia nowych umiejętności myszka marzy o tym, aby swoją radością móc się z kimś podzielić. Tylko z kim? Żadna inna mysz w jej rodzinie nie potrafi czytać, więc główna bohaterka nie ma z kim porozmawiać o literaturze. Precelka postanawia więc zaprzyjaźnić się z jedyną znaną jej czytającą istotą- bibliotekarką.
Okazuje się jednak, że bibliotekarka nie pała miłością do gryzoni i tylko dzięki pomocy anioła Mysiowi Precelce udaje się przeżyć spotkanie z człowiekiem. Spragniona przyjaźni myszka nie podaje się jednak i wyrusza na poszukiwanie przyjaciół, którzy nie będą piszczeć na jej widok. Co z tego wyniknie? Kogo spotka na swojej drodze myszka i czy uda się jej znaleźć przyjaciela?

Powiem szczerze, nie mogę się doczekać dnia, gdy będę mogła przeczytać tę bajkę swojemu dziecku. Naprawdę. Ciepła opowieść, która nie jest przekoloryzowana i naiwna to co, co na 100% spodoba się dziecku. W dodatku pięknie wydana w twardej (lecz miękko wypełnionej) okładce, ze słodkimi obrazkami powinna przeżyć spotkanie z dzieckiem bez większego uszczerbku. Dzięki dużym literkom kilkulatki będą mogły same spróbować swoich sił w czytaniu niczym główna bohaterka.

Jak dla mnie, książka dla dziecka idealna.

10/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu



Myszka Precelka szuka przyjaciela, Agata Widzowska - Pasiak, wydawnictwo Wilga, 2010