Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bernard Cornwell. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bernard Cornwell. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 sierpnia 2012

Panowie Północy Bernard Cornwell

„Panowie Północy”, to trzecia część sagi o przygodach Uhtreda, angielskiego eldormena, który w dzieciństwie został porwany przez Wikingów. Teraz Uhtred to już mężczyzna.

Uhtreda spotykamy krótko po wygranej bitwie z Duńczykami, podczas której główny bohater w znacznym stopniu przyczynił się do zwycięstwa. Jego zasługi nie zostają jednak sowicie wynagrodzone. Dostaje tylko kawałek ziemi. Wobec takiego podejścia króla Alfreda, Uhtred postanawia wyruszyć na północ, aby pomścić śmierć swojego opiekuna Ragnara Starszego, który wychował go jak syna. Podróżując między innymi z Hildą, Boltim oraz Guthredem, królem Northumbrii, którego wyrwał z łap Swena, wplątuje się w polityczne niesnaski wojny domowej północnej Anglii. Ich celem jest zdobycie twierdzy Dunholm, w której ukrywa się jego wróg. Zanim jednak tam dotrą, a cel głównego bohatera się przybliży, minie mnóstwo czasu. Czy wszystko pójdzie zgodnie z planem i Uhtredowi się uda?
Od czasów Ostatniego królestwa Uhtred bardzo wydoroślał, stał się pewny siebie, wie, czego chce i nie zawaha się przed niczym. To sprawka Bernarda Cornwella, który rozwija swojego bohatera i potrafi pokazać zachodzące w nim zmiany. Nie czytałam, niestety, drugiej części sagi- „Zwiastun burzy”, więc byłam trochę nie w temacie. Moja poprzednia przygoda z Uhtredem skończyła się, gdy nastoletni Uhtred dostał się do obozu Anglików i zaczął służyć pod wodzą Alfreda, ostatniego władcy niepodległego angielskiego królestwa. A tutaj taka niespodzianka. Czułam się trochę nieswojo, bo czułam, że coś ważnego mnie ominęło, a nie miałam pojęcia, co dokładnie. Niemniej jednak jakoś udało mi się odbyć podróż z nowym Uhtredem.

Co do stylu pisania Cornwella, nie zmieniłam zdania. Na początku jego książki mogą wydawać się toporne i monotonne, ale wystarczy nawiązać nić porozumienia z bohaterami, aby historia nas wciągnęła. Historia opisana jest z punktu widzenia głównego bohatera, dzięki czemu czujemy się, jakbyśmy czytali jego pamiętnik. Jeśli ktoś lubi powieści historyczne, to myślę, że będzie zachwycony. Czytelnik musi się jednak przygotować na dość obszerne opisy, ponieważ taki już urok autora, który chce oddać w jak najbardziej realistyczny sposób świat IX wieku.

Na koniec mała rada. Nie zaczynajcie przygody z Uhtredem od trzeciej części, bo to, co działo się w poprzednich książkach ma wpływ na wydarzenia w najnowszej książce Cornwella „Panowie Północy", a niewiedza może spowodować zmęczenie powieścią.
7/10
Bernard Cornwell, Panowie Północy, Erica, 2012
recenzja opublikowana na dlalejdis.pl

niedziela, 13 listopada 2011

Conan Barbarzyńca

Ze słonecznej plaży Kalifornii do ... hektolitrów keczupu






Conana zna chyba każdy. Część osób za sprawą komiksu, część dzięki "oskarowej" roli Arnolda Schwarzeneggera. Tak czy siak wiadomo o co chodzi. Dziś miałam przyjemność obejrzeć Conan the Barbarian 2011 z Jasonem Momoa w roli głównej. Dlaczego zaczęłam od "słonecznej plaży Kalifornii"? Ponieważ Jason Momoa rozpoczął swoją karierę od Słonecznego patrolu. 


Tak, to on.  Jason Momoa. Wylaszczył się, prawda? O tym, gdzie Conan zaczynał, dowiedziałam się, gdy sprawdziłam, kto grał przystojnego Khal Drogo w "Grze o tron" [swoją drogą, moim zdaniem, zagrał tam świetnie]. Przy okazji przypomniałam sobie, że widziałam go w "Gwiezdne Wrota: Atlantyda", ale to już inna historia. 
Wracając do Conana. Film, co tu dużo mówić, porywający nie był i pomimo zabójczej gry Arnolda, chyba wolę jednak pierwszą wersję- miała przynajmniej swój klimat. Najnowszy Barbarzyńca to połączenie hektolitrów keczupu z odrobiną dobrej akcji. Gdy dodamy do tego szczyptę orgii, kilogram czarnej magii oraz wielogodzinne dodawanie efektów specjalnych otrzymamy właśnie tegorocznego Conana. Pierwsze 20-30 minut filmu było fajne, trzymające w napięciu. Przypomniało mi o [dobrej] książce Bernarda Cornwella -Ostatnie królestwo. Potem było tylko gorzej. Conan to zobaczeniu (z bardzo bliska) śmierci swojego ojca postanawia się zemścić. Pojawia się naście lat później zabijając wszystko co się rusza, aż do praktycznie ostatniej sceny, gdzie dokonuje zemsty. Pomiędzy 00:30 a 1:50 jest dużo krzyków, biegania, krwi, trochę seksu, czarna magia rodem z Mumii. Nie powiem, mając grypę i będąc przywiązanym do łóżka, można ten film obejrzeć. Ale gdybym poszła na niego do kina [jak to powiedział mój luby] powinno się zażądać zwrotu kasy za bilet i dodatkowych pieniędzy za stratę czasu. Plusy Conana? Muzyka i główny bohater (bo naprawdę jest na co popatrzeć). 

Tytuł: Conan Barbarzyńca
tytuł oryginalny: Conan the Barbarian
czas trwania: 1 godz. 53 min.
gatunek: Fantasy, Przygodowy
premiera: 19 sierpnia 2011 (Polska) 14 sierpnia 2011 (Świat)
reżyseria: Marcus Nispel
scenariusz: Thomas Dean Donnelly, Joshua Oppenheimer
obsada: Jason Momoa, Stephen Lang, Rachel Nichols, Ron Perlman, Rose McGowan, Bob Sapp

sobota, 12 lutego 2011

Bernard Cornwell Ostatnie królestwo - Przyszłość rodzi się w ogniu wojny




„Ostatnie królestwo” to kolejna historyczna propozycja Bernarda Cornwella.
Kto lubi spokojne i pełne melancholii pozycje, niech zostawi „Ostatnie królestwo” miłośnikom książek pełnych zwrotów akcji, w których krew leje się strumieniami.


Głównym bohaterem książki jest Uhtred, angielski eldormen. Poznajemy go jako dziesięcioletniego chłopca mieszkającego w XIX wiecznej Anglii w czasie walk z Duńczykami, znanymi jako Wikingowie. Podczas jednej z niezliczonych w tych czasach wojen o terytoria, ginie ojciec Uhtreda, a on sam zostaje porwany przez Wikingów w myśl zasady- należy zostawić jedną osobę przy życiu, aby opisywała okrucieństwo i siłę Duńczyków. Uhtred nie zostaje jednak ani wypuszczonym aby głosić duńską potęgę,  ani zgładzony- żyje w obozie Duńczyków jako swego rodzaju maskotka. W biegiem czasu zdobywa coraz większe zaufanie Wikingów i sam zaczyna im ufać. Tworzy się między nimi dziwna więź- wszak jak można kochać zabójców swojego ojca?

Uhtred dorasta pod bacznym okiem Ragnara, ucząc się sztuki walki.  Zabija też pierwszych ludzi. To właśnie swojego wroga zaczyna darzyć uczuciem. Ragnar staje się dla niego jak ojciec, a jego kompani jak rodzina. Po wielu walkach i zwrotach akcji, Ragnar ginie, a nastoletni Uhtred dostaje się do obozu Anglików i zaczyna służyć pod wodzą Alfreda, ostatniego władcy niepodległego angielskiego królestwa.

Książka Bernarda Cornwella, choć na pierwszy rzut oka wydaje się długa i monotonna, niesamowicie wciąga. Narratorem powieści jest sam Uhtred, dzięki czemu powieść czyta się jak pamiętnik. „Ostatnie królestwo” to opowieść o miłości, wojnie, męstwie i decyzjach, które wpływają nie tylko na losy głównych bohaterów, ale również na losy całego kraju.

Bernard Cornwell to autor, który zaciekawi czytelników lubiących powieści historyczne okraszone głębokimi scenami walk. To autor dla tych, których nie przerażają ponad pięciuset stronnicowe powieści. „Cornwell uchodzi za mistrza militarnych opisów i fani historycznych batalii na pewno będą nimi zauroczeni. Warto podkreślić, że są to książki dla wszystkich, którzy lubią przygody w oprawie historycznej.”

Powieść tę czytało mi się bardzo dobrze i zadziwiająco szybko, choć nigdy za książkami historycznymi nie przepadałam. Szczególnie przypadł mi do gustu sposób przedstawienia postaci oraz porównania kultur Wikingów z chrześcijaństwem. Okazuje się bowiem, że poganie i wierzący mają ze sobą więcej wspólnego, niż można sądzić.

Jeśli chcecie wiedzieć, jak potoczyły się losy Uhtreda, czy postanowił zostać Duńczykiem czy też walczyć po stronie Anglii, jeśli chcecie się poznać przejmującą opowieść chłopca od którego zależały losy całego kraju, koniecznie sięgnijcie po książkę Cornwella. Obiecuję, że nie pożałujecie i po skończonej lekturze zaczniecie czytać inne książki tego autora. Ma on nam jeszcze wiele do zaoferowania.



8/10

Bernard Cornwell, „Ostatnie królestwo”, Instytut Wydawniczy Erica, 2010



recenzja opublikowana na kobieta20.pl