sobota, 6 kwietnia 2013

Poradnik pozytywnego myślenia Matthew Quick

Są takie chwile, gdy każdemu przydałby się taki poradnik pozytywnego myślenia, który poradnikiem nie jest. Jest jednak książką w gruncie rzeczy pozytywną, chociaż zdałam sobie z tego sprawę dopiero po skończonej lekturze. Czytając książkę Matthew Quick miałam swoje wzloty i upadki. Były chwile, gdy myślałam, że nie dam rady. Jednak dałam. I nie żałuję. A dlaczego?

Podobno życie to nie film. Nie wszyscy są jednak tego zdania. Jednym z nich jest Pat, facet, który właśnie wychodzi ze "złego miejsca", czyli z czubków, domu wariatów lub psychiatryka- jak kto woli. Główny bohater ma przed sobą kilka zadań.
1. Odzyskać Nikki, swoją ukochaną żonę
2. Odzyskać formę
3. Być miłym
4. Czytać książki




Pat, dzięki pomocy matki wychodzi z psychiatryka (j.w.) i wraca do rodzinnego domu. Musi się teraz bardzo pilnować, aby znów nie trafić do złego miejsca. Musi też pracować nad sobą (ciało i umysł). Wszystko po co, aby skończyć rozłąkę z Nikki. W końcu wszystko musi się kończyć happy endem, prawda?

Nie wiadomo dlaczego, ale nikt nie chce rozmawiać z Patem o przeszłości. O tym, ile lat spędził w wariatkowie dowiaduje się przypadkiem, brat ukrywa przez nim szczegóły ze swojego życia, ojciec z nim nie rozmawia. Tylko dr Cliff potrafi z nim normalnie rozmawiać. Jakby tego było mało, w jego życiu pojawia się dziwna i natrętna Tiffany, która psuje harmonię codzienności. Czy Pat odzyska dawne życie?

Na początku książka wydawała mi się dziwna i zastanawiałam się, czym ci wszyscy ludzie się podniecają. Hit kinowy? Ciekawe dlaczego. W końcu to jakaś nudna historia! Jednak w czasie czytania kolejnych kartek uświadamiałam coś sobie. To jest naprawdę książka o życiu. O tym, że nie zawsze jest kolorowo (czasami może coś nas trafić), o tym, że rodzice i znajomi nie zawsze nas rozumieją i nie zawsze wiedzą co jest dla nas najlepsze, o tym, że czasami to zupełnie obcy ludzie są w stanie nas rozszyfrować i nam pomóc.

Walka Pata z samym sobą, jego wielogodzinne treningi mające na celu zaimponowanie Nikki, to, że zaczął czytać książki (Nikki byłaby dumna), aby już nikt nie mógł się z niego śmiać, to, że starał się być miłym dla innych (Nikki by to pochwaliła) sprawiło, że nabrałam do niego szacunku. Szacunku za to, że się stara, chce wyjść na prostą, choć tak naprawdę nie wie gdzie jest ta prosta, na jakim zakręcie się znajduje, ani w jaki sposób na zakręcie się znalazł. Bo problemem Pata jest również to, że nie pamięta dlaczego znalazł się w złym miejscu.

Matthew Quick zrobił coś bardzo fajnego. Opowiedział w ciekawy i lekki sposób o poważnej chorobie, która jest bardziej tabu niż upośledzenie umysłowe, gwałt czy śmierć. Nikt nie lubi rozmawiać o wariatach i/lub z wariatami. Niby są, ale tak jakby ich nie było. Depresja? Manie? Problemy ze sobą? Wymyślasz sobie, przesadzasz. Masz zły okres to wszystko. Bagatelizujemy problem, ponieważ nie jest widoczny, nie wybija się, a wariatami nazywamy babkę spod 3 która rozmawia z kotami. A choroba psychiczna to nie marginalny problem szczególnie w naszych czasach. Matthew Quick pokazał jak wygląda choroba z punktu widzenia zarówno chorego jak i jego otoczenia. Dlatego też Poradnik pozytywnego myślenia naprawdę jest poradnikiem pozytywnego myślenia. Myślmy pozytywnie. Może i na nas czeka happy end (często nie taki jakiego oczekujemy)?

Poradnik pozytywnego myślenia,  Matthew Quick, wydawnictwo Otwarte, 2013


Za książkę dziękuję wydawnictwu Otwarte.

6 komentarzy:

  1. Chciałam się wybrać na ten film do kina, bo spodobała mi się fabuła. Jednak gdy okazało się, że został on nakręcony na podstawie książki, stwierdziłam, że oczywiście najpierw książka. :) Chociaż akurat mi poradnik pozytywnego nie jest potrzebny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzałam film. Zanudził mnie niestety

      Usuń
  2. Podobnie jak Ewka jest zwolenniczką tego, by najpierw przeczytać książkę, a dopiero potem sprawdzić, jak wypadła ekranizacja. Odwrotnie postąpiłam jedynie w przypadku "Służących". A o "Poradniku.." można wiele dobrego usłyszeć i przeczytać ;)
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też na ogół czytam zanim obejrzę. Po co psuć sobie książkę?

      Usuń
  3. Do książki pewnie już nie zajrzę, bo widziałam film, ale ogólnie - historia bardzo mi się spodobała. Na pewno była niebanalna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dla mnie niestety film to porażka. O wiele bardziej podobała mi się książka.

      Usuń